Sejm od kuchni
 Oceń wpis
   
Waldemar Pawlak pokieruje ministerstwem gospodarki. Resort skarbu przypadnie w takim razie albo „bezpartyjnemu fachowcowi" albo na pocieszenie Adamowi Szejnfeldowi, który miał zajmować się gospodarką. Szykuje się ciekawy rząd...

Pawlak miał od dawna ambicje związane z gospodarka. Przypomnę, że po tzw. „kryzysie tasmowym", kiedy PiS rozmawiał z ludowcami o koalicji. Pawlak zażądał właśnie ministerstwa gospodarki dla PSL i pełnej niezależności w kierowaniu resortem.

Już na wieczorze wyborczym mówiono, że Pawlak chce być wicepremierem i ministrem do spraw nowej gospodarki. Zatem można wnioskować, że będzie chciał także lansować swojego konika czyli e-gospodarkę. I zapewne ministerstwie lub w ogóle w rządzie znajdzie się także Łukasz Foltyn.

Być może w resorcie gospodarki znajdzie się też Adam Szejnfeld żeby patrzeć na ręce Pawlakowi ;)

Ministrem rolnictwa zapewne zostanie rolnik Marek Sawicki (pardon doktor Marek Sawicki). W tym resorcie zapewne znajdzie swoje miejsce prof. ekonomii rolnictwa Stanisława Okularczyk.

O swoje miejsce w rządzie zapewne powalczy także Aleksander Grad. I pewnie zostanie wiceministrem skarbu. Taka nagroda pocieszenia ;)

 
Jak kończy krwawy Ludek 2007-10-26 21:03
 Oceń wpis
   
Mężczyznę, jak mawiał klasyk, poznaje się po tym nie jak zaczyna, ale jak kończy. I Ludwik Dorn pokazał nam dziś jak kończy apologeta i jeden z głównych ideologów IV RP. A zrobił to bez klasy, bez jakiegokolwiek stylu. Odchodząc postanowił się zemścić na wykształciuchach.

W polityce najbardziej cenie umiejętność przegrywania. Premier w pierwszym zdaniu gratulujący Tuskowi, a drugim stawiający go w jednym rzędzie z mordercami ks. Popiełuski - jest najlepszym przykładem braku klasy. Wręcz podręcznikowym. Ale to nie problem tylko już prawie ex premiera. Chyba cała formacja, która miała stworzyć nową moralność, nowego ponoć lepszego Polaka na miarę IV RP, ma w genach zapisany brak klasy, finezji i smaku.

Ludwik Dorn na odchodnym postanowił zemścić się na dziennikarzach. Tych wstrętnych wykształciuchach, które wspólnie z „mordercami ks. Jerzego" sprawiły, że PiS przegrał. Na chwilę przed końcem swojego urzędowania jednym pociągnięciem pióra zamknął kuluary dla dziennikarzy.

W sumie był to strzał samobójczy, bo utrudnił mediom relacjonowanie działań opozycji. Ale Dorn postanowił walić na odlew w tych, których nie lubi. Bo zadawali zbyt dociekliwe pytania, mieli czelność myśleć samodzielnie. I nigdy nie wierzyli, że jest super, choć premier mówił, iż lepiej już być nie może.

Chwile przed podjęciem tej decyzji Marszałek zaprosił dziennikarzy Sejmowych na pożegnalne spotkanie. Zapowiedział małą niespodziankę. I kiedy dziennikarze się stawili (choć była długa dyskusja iść czy nie iść, bo tak aroganckiego, butnego Marszałka w Sejmie jeszcze nigdy nie było. W końcu uznaliśmy, że nieobecni nie mają racji i zdecydowaliśmy się iść żeby powiedzieć tylko: „Za SLD myśleliśmy, że gorzej być nie może, ale pan nam pokazał, że się myliliśmy" Tyle, że marszałek się nie pojawił. Grupka czekała kwadrans i rozeszliśmy się do domów.)

Po co Dorn podjął decyzję w sprawach, które już jego nie będą dotyczyły? Dobrym zwyczajem jest to, że odchodząc z ważnego stanowiska nie podejmuje się decyzji, które mogą poczekać. Kuluary mógł dziennikarzom zamknąć, gdyby chciał, nowy marszałek.

Dlaczego więc Dorn to zrobił? Bo chciał odegrać się na dziennikarzach? Bo liczył, że dzięki temu fotoreporterzy nie zrobią fajnych zdjęć nowemu marszałkowi? Nie wiem, nie umiem wyjaśnić co mogło kierować Dornem. Tylko jeden pomysł przychodzi mi do głowy: chciał się zemścić. I zrobił to w stylu obrażonego dziecka, któremu ktoś zabrał zabawki. Pamiętam Dorna z czasów opozycji. Zapraszał dziennikarzy do swojego gabinetu. Zabawiał rozmową. Sypał anegdotkami. A jak doszedł do władzy...

„Ludwik nieco zDorniał" - to jeden z częściej powtarzanych w Sejmie dowcipów. Dziś już nawet nie chce mi się śmiać.
 
Jak hartuje sie koalicja 2007-10-24 09:53
 Oceń wpis
   

Już lada chwila zaczną się oficjalne rozmowy koalicyjne PO - PSL. Choć jak wieść gminna niesie, panowie rozmawiali na ten temat na długo przed wyborami. Według plotek z kuluarów Platforma nie jest zachwycona bo chłopy dostać gospodarkę. I żądają nie tylko schedy po Woźniaku, ale także po Jasińskim. Dlatego ponoć jednocześnie toczą się rozmowy z demokratami.prl, którzy weszli do Sejmu z list LiD.

Koalicja znowu rodzi się w bólach. Pewnie mniejszych niż dwa lata temu. Ale Tusk nie ma łatwej sytuacji. Według nieoficjalnych informacji chłopi stawiają coraz większe żądania. Pawlakowi nie ma co się dziwić. Boi się o przyszłość partii. Za cztery lata do Sejmu mogą wejść już tylko dwie lub trzy partie i chce jakość zabezpieczyć swoje ugrupowanie. Pokazać, że to dzięki niemu dobrze się dzieje w gospodarce.

A Tusk chyba nie ma ochoty na takie eksperymenty. Ponoc SA już prowadzone rozmowy w sprawie transferu kilku demokratów z LiDu.

Czeka nas niezły serial koalicyjny. Pewnie trochę nieoczekiwanych zwrotów akcji będzie.

Tagi: koalicja, po, tusk, LiD, PSL, pawlak
 
 Oceń wpis
   

IV RP ma niewątpliwie dwie zasługi: zlikwidowała LPR oraz Samoobronę, a także zmobilizowała Polaków do chodzenia na wybory. I za to powinniśmy być wdzięczni Kaczyńskiemu. Na resztę dokonań IV RP miłosiernie spuśćmy zasłonę milczenia…
Choć PiS w pewnym sensie też wygrał. Ale o tym na końcu tekstu.

Dlaczego wygrała Platforma? Najlepsze wytłumaczenie usłyszałem pod drzwiami zwycięskiego sztabu. Jeśli ma się do wyboru: złodzieja, który wali cię łomem prosto w twarz, albo kogoś pokroju dżentelmena jakim był Arsene Lupin. To wiadomo, że wybierzesz tego drugiego. Paralela ciekawa, ale coś w niej jest ;)

Przecież Platforma i PiS to w sumie bardzo podobna masa spoconych facetów w marynarkach uganiających się za władzą. Tylko, że lepiej wyglądają sympatyczni mężczyźni w dobrze skrojonych garniturach od ludzi o zaciętych twarzach i łupieżem na ramionach tanich marynarek.

PiS przegrał na własne życzenie. Mając takie wyniki w gospodarce (co było zasługa przede wszystkim SLD [obniżka CIT], reform Balcerowicza oraz wejścia do Unii Europejskiej) można było rządzić co najmniej dwie kadencje. Z tego drugą samodzielnie. Problemem był charakter premiera. Ten człowiek (skądinąd niezły strateg) ma to do siebie, że bardzo szybko niszczy to co buduje. Najlepiej dowodzi tego historia PC.

Choć trzeba przyznać, że od 1989 roku żadna partia, która byłą przy władzy nie utrzymała swojego poparcia. Choć stało się to kosztem przystawek. PIS przejęła elektorat populistów. To też świadczy o kondycji i kierunku tej partii.

IV PR umarła w niesławie. Słynne działania CBA (wobec lekarzy [panie ministrze Ziobro gdzie jest opinia Niemieckiego eksperta dot. Doktora G.?], polityków, innych – zniechęciło nawet zwolenników walki z korupcją. Nawet średnio wyedukowani widzieli, ze minister spraw zagranicznych kompromituje ten kraj. Natomiast minister transportu (przy całej mojej sympatii dla Jurka Polaczka) nie ma koncepcji na budowę dróg. I tak można byłoby jeszcze długo wyliczać. Powiedzmy sobie szczerze: dwa lata temu PiS nie był przygotowany do przejęcia władzy.

Co nas czeka? Koalicja PO-PSL. Może być ciekawie, bo w samorządach idzie im nieźle. Ponoć jest już dogadane, że Waldemar Pawlak będzie wicepremierem do spraw nowej e-gospodarki. Chodzą słuchy, że ministerstwo skarbu zostanie połączone z resortem gospodarki. A w ministerstwie rolnictwa zasiądą: Kalinowski i prof. Stanisława Okularczyk (jeden z lepszych transferów z PiS)

Zapewne rząd będzie także ciche poparcie LiD dla tego rządu. W zamian za komisję do spraw śmierci Barbary Blidy lewica pomoże koalicji odrzucać prezydenckie weto.

Zobaczyć miny usłużnych prokuratorów pakujących się po ogłoszeniu wyników wyborów bezcenne. Spakuje się sporo osób w różnych instytucjach. Choć Jarosław Kaczyński w pewnym sensie jest zwycięzcą. Udało mu się zmienić dużą część elit. Platforma tak łatwo nie odzyska TVP, Polskiego radia, oraz wielu instytucji. Bez większości niezbędnej do odrzucania prezydenckiego weta nie uda się to. A do zmiany władz części instytucji potrzebne będą nowe ustawy. SLD będzie pomagało, ale pewnie nie zawsze.

A propos mediów. Zastanawiam się co zrobi Dziennik. Gazeta jest wyraźnie kojarzona z PISem. Nagła wolta odbierze jej tylko wiarygodność i spowoduje dalszy spadek czytelników (a już po mieście krążą plotki, że wydawca z powodu niezadowalających wyników myśli o zamknięciu tytułu). Pozostanie w opozycji wobec nowego rządu może być korzystne. Po chwilowym spadku czytelnictwa. Sprzedaż powinna wzrosnąć, bo brakuje tytułu krytycznego do nowej władzy.

Wybory spowodowane przez IV RP przyniosły jeszcze jedną zmianę. Z polityką pożegnał się Aleksander Kwaśniewski. Ten najmłodszy polityczny emeryt dał dość ważny sygnał naszym politykom. W Sejmie i na scenie politycznej czas na zmianę warty. Odpocząć już powinni ludzie z pokolenia Kwaśniewskiego Kwaśniewskiego starsi. Czas na młodych. Tyle, że ich jeszcze w tym Sejmie będzie niestety niewielu.

PS: We wpisie, który zapoczątkował ten blog opisałem, że mogą być przyśpieszone wybory na przełomie września i października. Owym ekspertem, z którym przegrałem zakład (wino już czeka do odbioru) jest zapewne znany tu wszystkim znany zarówno w Polsce jak i Francji ekspert od PR i marketingu politycznego Eryk Mistewicz.

 
Grepsy zamiast konkretów 2007-10-09 11:39
 Oceń wpis
   

Kampania wyborcza zmierza, na szczęście dla nas wszystkich, ku finałowi. Jest nudno, żeby nie powiedzieć, że sytuacja przypomina „polski film”. Politycy postanowili konkurować grepsami, bo konia z rzędem temu, kto powie po setkach konferencji prasowych, debat i debatek oraz tysiącach reklamówek wyemitowanych wyemitowanych w TV, jaki program mają partie walczące o miejsca w Sejmie

Powrót do kraju po wakacjach był bolesny. Chyba dopiero duża odległość od kraju-raju oraz parlamentu pokazała bolesną prawdę: bezsens tego co robią nasi politycy i jeszcze większy brak sensu pracy naszych dziennikarzy.

Z partyjnych SMS-ów dowiedziałem się właściwie wszystkiego. Zresztą czego się dowiadywać. Tylko tyle, gdzie i kto jaka konferencję robi oraz w jakiej sprawie. A same „wypaszczenia” polityków były już zupełnie jałowe i nieważne.

Dziwi mnie tylko bezradność Platformy. Partia Donalda Tuska daje się robić jak dziecko Pis-owi. A PiS-owscy spin doktorzy (czapki z głów przed Adamem Bielanem, Michałem Kamińskim oraz Jackiem Kurskim) pewnie nawet nie mają z tego żadnej radości. Bo jaka jest satysfakcja z zabrania dziecku cukierka czy w kopaniu leżącego? Donald Tusk ma na twarzy wypisaną klęskę i nie może się wykaraskać z traumy sprzed dwóch lat. No chyba, ze świadomie prowadzi partie do porażki, bo w opozycji ma się łatwe życie…

W każdym razie najbardziej denerwujące jest to, że politycy zamiast zająć się gospodarką, podatkami rzeczami ważnymi, znowu mamy festiwal wypowiedzi dotyczący archiwów IPN, postkomunistów, uwłaszczenia się na państwowym majątku itp. A w takij Grecji litr paliwa 95 na wyspach (a więc z dodatkowymi kosztami dowiezienia) kosztuje mniej więcej 1 euro. Duzo taniej niż w kraju. Podatek VAT na usługi turystyczne wynosi… No zgadnijcie ile. Tak TYLKO 4 proc. I to pokazuje jak bardzo przyjazne jest nasze państwo. Ile nas wszystkich kosztuje Polska Solidarna. (mam na myśli także nasza odwieczną solidarność górnikami, hutnikami, kolejarzami, stoczniowcami, rolnikami i innymi darmozjadami).

I o tym jakoś nie słyszę na codziennych konferencjach, itp. Jeśli nic się nie zmieni, to niezależnie od tego kto wygra wybory, kraj opuści kolejny milion (albo nawet kilka) młodych Polaków. Im dalej na zachód od naszego solidarnego i „taniego” państwa tym lepiej się żyje. Ja już też mam upatrzona bardzo miłą wysepkę na Dodekanezie…

 


Najnowsze komentarze
 
2013-10-20 22:39
rtvagd do wpisu:
Samobójstwo medialne PiS
podoba mi sie blog
 
2013-08-16 18:25
chwilowka do wpisu:
Pobili Rokitę - czyliw oparach absurdu
Tylko niektórzy dziennikarze, brukowi.
 
2012-12-06 13:15
prawnik_ do wpisu:
Porażająca niekompetencja ministra Ziobro
Teraz mamy ministra sprawiedliwości który nie jest prawnikiem.
 



 
Dziennikarz Newsweeka
 



Kategorie Bloga
 
Ogólne
 



Moje linki


Ulubione blogi