Sejm od kuchni
Praktycy do dzieła 2007-11-27 17:51
 Oceń wpis
   

Jeśli Jan Rostowski będzie troszczył się o finanse państwa tak jak o swój budżet domowy to wyprzedzimy nie tylko Irlandie, ale także państwa OPEC. Wreszcie skończyła się selekcja negatywna w doborze kadr.

Dotąd do Sejmu, rządu oraz spółek skarbu państwa szli głownie nieudacznicy, którym niczego nie udało się osiągnąć w życiu (np. „Staszek chciał się sprawdzić w biznesie") i chcieli się sprawdzić w szeroko pojętej polityce. Orłów zarówno intelektu jak i asów biznesu w ostatnich kadencjach było w Sejmie jak na lekarstwo. A jeśli nawet się trafiali to szybko rozumieli, że nikt ich nie posłucha bo najważniejsze są wytyczne partyjne, a nie dobro gospodarki.

Co do selekcji negatywnej to powiedzmy sobie szczerze: doktor Kaczyński niewiele osiągnął na jakiejkolwiek uczelni, a magister Tusk jako historyk w szkole. Choć ten ostatni nie tylko wydał niezły album o historii gdańska, ale całkiem sprawnie niewielki biznes prowadził i dorobił się kilku rzeczy.

Jednak jasnym punktem rządu jest dla mnie Jan (Vincent Andrew) Rostowski. Minister finansów może pochwalić się trzema domami (o powierzchni 200 m kw., 154 m.kw oraz 94 m.kw.) oraz pięcioma mieszkaniami. Ma tez oszczędności  w różnych walutach.

Na jego koncie znajduje się 90 tys. zł, prawie 7 i pół tysiąc a funtów brytyjskich 40 tys euro i pół miliona forintów węgierskich.

Zatem jeśli Jan Rostowski będzie troszczył się o skarb państwa tak jak o swój budżet domowy to wyprzedzimy nie tylko Irlandie, ale także państwa OPEC. Patrząc na majątek ministra wreszcie naszymi finansami zajął się ktoś kto ma nie tylko doświadczenie teoretyczne, ale także praktyczne.

Przeglądając oświadczenia majątkowe ministrów jestem jednak zdziwiony, że niektórzy nie korzystają z rad doradców finansowych. ostatnie tygodnie musiały być bardzo bolesne dla portfeli Grzegorza Schetyny i Mirosława Drzewieckiego. Obydwaj mają spore oszczędności w dolarach...
 
 Oceń wpis
   

W ramach spadku po tanim państwie Zbigniew Ziobro zostawił następcom rachunek na 180 tys. zł. Tyle kosztowała ekspertyza w sprawie Mirosława G. A ekspertyzę prominentny polityk PiS zlecił tylko po to żeby sprawę wyciszyć na czas kampanii i nie szkodzić swojej partii.

Wynik ekspertyzy nie jest porażający: doktor G. nikogo nie zabił. Ale takiego wyniku można było się spodziewać. To samo i za darmo już dawno orzekł Zbigniew Religia. Ale przecież Ziobro Relidze nie mógł uwierzyć, bo wtedy ta zła opozycja mogłaby przypominać w kampanii cytat, który Ziobre będzie drogo kosztował: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie." (cytat, za wikipedia)

I to, że doktor G. ma jak w banku wygrany proces z Zbiorą o naruszenie dóbr osobistych osładza mi gorycz faktu, że za dowód w tej sprawie zapłacę z własnej kieszeni.

A jak podaje Onet.pl za ekspertyzę profesor Roland Hetzer zainkasował 4 tys. 213 euro. „Przetłumaczenie jego opinii oczyszczającej Mirosława G. z zarzutu zabójstwa to 1500 zł. Najwięcej poszło na przełożenie tomów akt, dokumentacji medycznej i zeznań świadków, które wysłano do Berlina - zapłacono za to ponad 164 tys. zł.”

 
 Oceń wpis
   

PiS jako pierwsze w najnowszej historii Sejmu przeprowadziło czystki w Biurze Prasowym. Platforma, niestety, poszła krok dalej…

Biuro Prasowej Kancelarii Sejmu – miejsce informacji dla wielu dziennikarzy. Głównie kolegów z mediów regionalnych. Codziennie dzwonią setki osób z pytaniami dotyczącymi tysięcy spraw.

Decyzją Marka Jurka zwolniono najpierw wieloletniego dyrektora biura, a potem osoby, które od zawsze pracowały z dziennikarzami i w małym palcu miały wiedzę o procesie legislacyjnym, czy sejmowych ciekawostkach.

Fachowców zastąpiono nowymi ludźmi. Fakt przez dwa lata nauczyli się naprawdę dużo, ale jeszcze sporo przed nimi.

Teraz Platforma wykorzystując wzorce wprowadzone przez PiS przystąpiła do obsadzania apolitycznego biura swoimi ludźmi. I szefem biura został Jarosław J. Szczepański – do niedawna doradca medialny Bronisława Komorowskiego.

Co do kwalifikacji Szczepańskiego nie ma co się przyczepić: wieloletni rzecznik TVP. Pracował z dziennikarzami Sejmie jako współpracownik Komorowskiego. Zna nas, my znamy go.

Ale czy dyrektor apolitycznego biura powinien pojawić się na Radzie Krajowej Platformy? Wiem, że każdy z nas ma swoje polityczne sympatie jesteśmy antypatie – jesteśmy ludźmi, a nie automatami bez uczuć i poglądów. Jednak pewnych rzeczy się nie powinno manifestować. Zwłaszcza pracując w miejscu, w którym reprezentuje się 460 posłów, a nie tylko grupę 209.

 


Najnowsze komentarze
 
2013-10-20 22:39
rtvagd do wpisu:
Samobójstwo medialne PiS
podoba mi sie blog
 
2013-08-16 18:25
chwilowka do wpisu:
Pobili Rokitę - czyliw oparach absurdu
Tylko niektórzy dziennikarze, brukowi.
 
2012-12-06 13:15
prawnik_ do wpisu:
Porażająca niekompetencja ministra Ziobro
Teraz mamy ministra sprawiedliwości który nie jest prawnikiem.
 



 
Dziennikarz Newsweeka
 



Kategorie Bloga
 
Ogólne
 



Moje linki


Ulubione blogi