Sejm od kuchni
 Oceń wpis
   

Jeżeli potwierdzą się informacje o nominacji Wojciecha Mojzesowicza na ministra rolnictwa to „Przystawki" dostaną szału. Fakt, że miejsce opuszczone przez Leppera zajmie człowiek, który negocjował z Renatą Beger jej przejście do PiS - będzie zapewne wyjątkowym upokorzeniem dla Samoobrony. I czy tym razem Lepper będzie mówił, że pada deszcz kiedy znowu napluto mu w twarz?

Przed chwilą kolega przy Stoliku odtworzył ku uciesze nas wszystkich „setkę" Leppera z przed dwóch tygodni. „Ta koalicja jest zerwana" - grzmiał na którejś z kolejnych konferencji Lepper. Co powie tym razem?

Jeszcze ciekawsze jest pochodzenie informacji o potencjalnej nominacji dla Mojzesowicza. Z wiadomych przyczyn będę mógł o tym napisać za czas jakiś. (obiecuje, że napiszę). Warto jednak zauważyć, że praktycznie nikt nie chce potwierdzić tej informacji. W pałacu prezydenckim nikt nic nie wie, a rząd obraduje więc do nikogo nie da sie dodzwonić. I z niewiadomych przyczyn nie odbędzie się tradycyjna konferencja po posiedzeniu rządu.

Choć nikt nic nie wie na 100 proc. to Samoobrona jest już wkurzona.

Janusz Maksymiuk już zapowiada, ze nominacja będzie oznaczała zerwanie koalicji. Może więc Premier chce tylko doprowadzić do tego, aby Samoobrona zerwała porozumienie?
 
 Oceń wpis
   

PiS droczy się z „przystawkami". Odwołanie prezesa ARiMR było kolejnym ciosem wymierzonym w Leppera. Ale decyzji o zerwaniu koalicji dziś chyba nie będzie.

Politycy PiS i zapewniają, że ciągle czekają na odpowiedź koalicjantów w sprawie listu, w którym określił „warunki dobrego rządzenia". "Piątek trwa do północy" - twierdzi szef Klubu Parlamentarnego PiS Marek Kuchciński.

Ale Jarosław Kaczyński byłby największym frajerem na świecie gdyby uwierzył Giertychowi i Lepperowi, że tym razem będą grzecznie współpracowali z rządem i żadnego numeru nie wywiną.

„Mam wrażenie, że tym razem celem Kaczyńskiego jest zmuszenie szefów LPR i Samoobrony do płaszczenia i upokarzania się po to żeby odwlec widmo wyborów. Ale jak już będą pewni, że ich skomlenie przyniosło skutek Kaczyński zarządzi skrócenie kadencji Sejmu" - mówi pewna osoba obserwująca całą sytuację z bliska. I sytuacja z dowołaniem prezesa ARiMR jest tego najlepszym dowodem. Stało się to chwilę po tym jak Janusz Maksymiuk usiłował łagodzić sytuację w koalicji.

A dlaczego twierdzę, że dziś jeszcze nie będzie? Z tego co wiem od koleżeństwa z telewizorni ekipa TVP nie została jeszcze wezwana do Kancelarii Premiera, aby nagrać orędzie premiera. A zakładam, że premier koalicję zerwie z hukiem.
 
 Oceń wpis
   

Nawet nie zdawałem sobie sprawy jak odpowiedzialna jest rola blogera. A wszystko zaczęło się kilka dni temu, kiedy raczej w kpiarskim tonie opisałem wizytę hodowców bydła u marszałka Sejmu Ludwika Dorna. Dziś będzie poważniej, bo jak się okazuje sprawa wcale nie jest śmieszna.

- To jest pan Osiecki – zobaczyłem wycelowany we mnie palec Gosi Naukowicz z IAR. W ślad za ręką podążał wzrok dwóch dżentelmenów, którzy zaczęli bacznie mi się przyglądać. – Ale na pewno panowie chcecie rozmawiać ze mną? W Sejmie jest nas dwóch Osieckich. Ważniejszy jest Grześ z Panoramy – stwierdziłem czując się trochę niepewnie, ponieważ moich rozmówców nigdy wcześniej na oczy nie widziałem.

- To pan pisze w Money.pl? – zapytał jeden z nich. Kiedy przytaknąłem. Potwierdzili, że chodzi akurat o mnie i to co napisałem na swoim blogu. A konkretnie o tekst dotyczący „Krwawego Ludka” i eurosteków.

- Bo wiem Pan, nam chodzi o to, żeby nagłośnić nasze problemy. Niech pan coś jeszcze o nas napisze – poprosili. I zaczęli opowiadać o ciężkiej doli hodowcy bydła w Polsce.

Panowie zakończyli właśnie kolejną peregrynacje po Sejmie i nie wyglądali na zadowolonych.

Jak mówili chodzą od klubu do klubu i usiłują zainteresować sprawą polityków. Po pierwsze jak wynika z badań polskie mięso wołowe jest gorsze niż zachodnie. Chodzi o twardość. – Na zachodzie potrafią wyhodować zwierzęta dające mięso nawet trzy razy bardziej kruche niż my. Pytaliśmy naukowców jak osiągnąć odpowiednie wyniki, a oni mówią, że sami nie są pewni. Tłumaczą, że chodzi o jakieś molekuły – opowiadają.

Podobno prosili aż w szesnastu uczelniach i zakładach naukowych korzystających z różnych grantów o pomoc przy hodowli krzyżówek. I co? I nikt nie odpowiedział na ich prośby.

Politycy jakoś nie wykazują wielkiej chęci do współpracy. Na potwierdzenie swoich słów panowie wyjmują z teczki propozycję promocji polskiej wołowiny. Na dokumencie pieczątki wszystkich klubów parlamentarnych. Ale nasi dzielni posłowie ograniczyli się do przystawienia pieczątki.

- Tylko marszałek Ludwik Dorn zainteresował się naszymi problemami – mówią hodowcy. Przyznam się, że współczuję hodowcom. Ich minister najpierw zajmował się promowaniem siebie, a potem stracił stanowisko. Dziwi mnie, że Ludwik Dorn zamiast szefa komisji rolnictwa zaprosił do siebie hodowców bydła. Krzysztof Jurgiel przecież cały czas się kręci po sejmie. Ale czego wymagać człowieka, który jako minister rolnictwa na pytanie: „Co pan sądzi o pracy ARiMR?” odpowiada bardzo niepewnym głosem: - „Ale co to jest ARiMR?”

(zainteresowanym mogę udostępnić mp3 z tym nagraniem)

A zatem trzeba promowac polskie mięso na własną rękę. Mozę rzeczywiści epomysł stworzenia „Eurosteka 2012” (Panowie logo było naprawdę fajne) jest dobrym pomysłem, aby pokazać światu (a przynajmniej Europie),że nasze mięso jest niezłe. Do piwa po meczu będzie jak znalazł.

A więc jedzmy polskie mięso. Idę do bufetu senackiego na tatarka. Z polskiej wołowiny oczywiście :)
 
 Oceń wpis
   
Premier zaczął dość kampanię wyborczą. Kiełbasą wyborczą jest 100 tys. zł dla rodziny każdego poszkodowanego w wypadku we Francji. Prezydent dorzucił jeszcze trzydniową żałobę narodową. A media też robią na tej tragedii swój biznes.

Po co ta cała szopką? Gdyby rządzący chcieliby być konsekwentni w tego typu działaniach żałoba trwałaby cały rok, a minister finansów popełniłby harakiri, ponieważ nie starczyłoby w skarbie państwa pieniędzy dla wszystkich rodzin ofiar wypadków drogowych.

W sobotę zginęły w wypadku lotniczym dwie rodziny - w sumie 5 osób. Dla ich bliskich to taka sama tragedia jak dla innych wypadek autokaru we Francji. Zatem dlaczego prezydent nie poleciał na to lotnisko w Bieszczady i nie oddał hołdu tym którzy zginęli? Dlaczego rodziny ofiar katastrofy lotniczej nie dostaną po 100 tys. z moich podatków? Ich śmierć była równie tragiczna jak pielgrzymów we Francji!

A czym różni się każdy wypadek na E7 do Gdańska czy na Gierkówce w okolicach Katowic od tego co się stało we Francji? Dlaczego prezydent co weekend nie lata na Zakopiankę gdzie zawsze zdarzy się kilka śmiertelnych wypadków żeby obejrzeć miejsce tragedii?

W zeszłym roku według danych KG Policji na drogach zginęło 3666 osób. To daje 70,5 ofiary co tydzień. Dlaczego zatem co weekend nie mamy ogłaszanej żałoby narodowej?

Przecież premier z prezydentem co weekend powinni się dwoić i troić na wylotach wszystkich dróg składając kondolencje. Powinny powstać setki nowych etatów osób piszących listy z wyrazami współczucia w imieniu najwyższych władz państwowych. Ale nic takiego nie ma miejsca. Dlaczego?

Odpowiedź jest prosta bo te katastrofy są mniej medialne. Spiralę szaleństwa wokół tego co stało się we Francji (żal mi tych, którzy zginęli, współczuję ich rodzinom, ale czym jest 26 zmarłych osoby wobec liczby ofiar wypadków drogowych w czasie długich weekendów? Np. w czasie zeszłorocznego weekendu sierpniowego zginęło w sumie 80 osób!) nakręciły media. Pechem tych, którzy giną na polskich drogach jest to, że nie umierająi w jednym miejscu. Wtedy TVN24 i TVP3 mogłyby tam pojechać zrobić żal ściskające serce relacje z opisem zmasakrowanych ciał. A prześliczne, wypindrzone, wydekoltowane i raczej mało rozgarnięte reportereczki mogłyby w kółko zadawać sprowadzanym na miejsce w ilościach hurtowych ekspertom głupiutkie pytanie: "czy musiało dojść do tragedii i kto jest jej winny?"

Władze chcąc się pokazać natychmiast udałyby się na miejsce składać kondolencje i zapewniać, że taki wypadek się nie powtórzy. Mister Ziobro miałby okazję zapewnić na zwołanej ad hoc konferencji prasowej, że prokuratura zbada czy konkretny fragment drogi nie został wybudowany wbrew regułom sztuki i czy firma budowlana miała wszystkie pozwolenia. Minister Polaczek mógłby zapewniać, że poprawi się jakość kształcenia kierowców. A premier rozdawać pieniądze rodzinom ofiar.

"Nic tak nie ożywia fotografii jak dobry trup" - mawiają fotoreporterzy. "Nic tak nie podnosi poparcia jak ogrzanie się ciepełku świeżego jeszcze trupa" - mogliby powiedzieć politycy. I hurtem pędza w miejsca wypadków, lub przynajmniej komentują wypadek ze swoich gabinetów siedząc na wygodnych fotelach. I co z tego, że z ich oczu bije fałszywy żal. Ciemny lud to kupi.

Publika siedząc wygodnie w fotelach i zajadając czekoladki czy pijąc drinki emocjonuje się każdym słowem polityka oraz krwawymi obrazkami z miejsca tragedii.

Kiedyś pracowałem w pewnym codziennym brukowcu. W czasie lata miał miejsce wypadek autokaru wiozącego dzieci na kolonie. Pamiętam długa kłótnie naczelnej i prowadzącego numer (z wrzaskami na pół newsroomu) czy dać na okładkę zdjęcie zakrwawionego misia, pluszowej przytulanki leżącej na środku drogi. Ostatecznie zdjęcie poszło. Dziś w TV można zobaczyć o wiele bardziej krwawe ujęcia z miejsc wypadków. Operatorzy kamer wejdą z butami wszędzie. Telewizje epatują nas cierpieniem, bo to akurat świetny temat na czas wakacyjnego sezonu ogórkowego. Trzy dni lajfów z miejsca, w którym kiedyś zdarzył się wypadek.

Dziś media wyznaczają śmierć ilu osób jest już wielką tragedią. Media w pogoni za sensacją zrobią wiele.
Dawno, dawno temu wpadłem do newsroomu pewnej stacji radiowej akurat w chwili kiedy zeszła depesza, ze prezydent USA (bodajże Bill Clinton) rozważa interwencje wojskową w Kosowie. Reakcja osoby odpowiedzialnej za serwisy na tę wiadomość: "super, wydawcy już zacierają ręce, bo będzie czym zapełnić serwisy!"

Wiecie ile polityków obchodzą ofiary katastrof? Nic. Kilka lata temu była dość poważna powódź. Politycy na lewo i prawo opowiadali o tragedii i o tym, że trzeba pomóc powodzianom. W Sejmie stanęły trzy skarbonki. W czasie bodajże dwóch sesji parlamentu uzbierało się w nich zaledwie kilkaset złotych!
Dla PiS ta katastrofa wydarzyła się w najlepszym momencie. Premier prezydent mogą pokazać się w mediach. Popłakać na ekranie nad ciałami ofiar. Rodzinom wręczyć czeki. Słowem piękna katastrofa. A elektorat będzie bił brawo. Tym bardziej, że poszkodowani to uczestnicy pielgrzymki.

Media na chwilę zapominają o problemach koalicyjnych. Lepper z Giertychem nie mają dostępu do mediów. A premier z prezydentem pomagają rodzinom ofiar. Boże jakie to piękne. I jakie fałszywe.

A Ty Bezimienny Trupie z lasu w okolicach lotniska w Bieszczadach miałeś pecha. Samolot nie rozbił się aż tak spektakularnie żeby kamery tam pojechały. A w ślad za kamerami sznur polityków i pomoc ze strony państwa.


Zdaje sobie sprawę z tego, że tym wpisem narażę się kilku osobom. I mało mnie to obchodzi. Czas powiedzieć, że jest to szopka. I jeszcze jedno. Nie atakuje PiS. Zdaję sobie sprawę z tego, że tak samo zachowaliby się będąc przy władzy przedstawiciele PO czy SLD. Takie czasy, ze politycy zrobią wszystko byle dobrze wypaść w mediach. A każda okazja jest dobra żeby pokazać się w TV.
 
Steki Ludwika 2007-07-17 23:12
 Oceń wpis
   

Nie mamy stadionów, dróg i ogólnie z przygotowaniami do mistrzostw w piłce kopanej jesteśmy głęboko w Dolinie Rospudy. Ale za to już wkrótce będziemy mieli „Eurosteki 2012". Póki co steka, a konkretnie dwa otrzymał marszałek Sejmu Ludwik Dorn. Podobno wielki smakosz mięsa i jak się okazuje promotor polskich hodowców bydła.

Sygnał SMSa zawsze wywołuje u mnie dreszczyk emocji. „Kto chce czego ode mnie? Zarobiony jestem! Jem przecież!" - pomyślałem wściekły, sięgając po telefon. Nie przypuszczałem nawet, że to co się wyświetli na ekraniku poczciwej komóreczki będzie newsem dnia ;) A treść SMSa była następująca: „Biuro Prasowe Kancelarii Sejmu informuje: wizytę u Marszałka Sejmu RP złoży Zarząd Polskiego Zrzeszenia Producentów Bydła Mięsnego. Foto-op tuż przed. Zapraszamy"

Co u licha Marszałek ma wspólnego z tymi lobbistami, pardon hodowcami? Czemu przyjmuje akurat hodowców bydła, a nie np. karpia? Odpowiedź pojawiła się szybko.

- Jak pan marszałek nie był jeszcze marszałkiem skosztował naszej wołowiny z łąk nadbużańskich na jednej imprezie gdzie był jurorem. I powiedział: „przyjdźcie do mnie za trzy miesiące jak będzie po wyborach pomogę wam!" Zeszło się trochę dłużej, ale mimo to pan marszałek dotrzymał słowa - tłumaczył jeden z gości.

Więc jakie wsparcie obiecał marszałek? - Duchowo, mentalnie. To nie wystarczy, ale to też pomoc - stwierdził pytany.

Hodowcy byli zachwyceni spotkaniem. Krwawy Ludek, jak mówią o nim jego byli podwładni z MSWiA, okazał się równym chłopem, który zna się na hodowli bydła. (czy to ma wyjaśniać zagadkę dlaczego akurat on kieruje instytucją w której jest tyle świętych krów?) W każdym razie Marszałek ponoć wie nawet w jakich krajach są w trawach specjalne mieszanki ziół, które maja wpływ na smak mięsa. A jak zapewniali dziennikarzy jego goście, nawet część osób z branży nie ma pojęcia o takich szczegółach.

Choć na razie Dorn obiecał pomoc nieco wirtualną, podczas rozmowy powstał pomysł, aby hodowcy bydła skorzystali z okazji Euro 2012. Na mistrzostwa mają powstać specjalne steki promujące mięso z naszych hodowli.

Za taką mentalną pomoc pan Marszałek dostał całkiem realne - dwie polędwice. Ciekawe czy wpisze je do rejestru korzyści majątkowej. Przecież mięso ostatnio w cenie ;)

Cała ta impreza wygląda jak stek. Stek bzdur. Bo jak można określić inaczej to czym zajmowała się dzisiaj druga osoba w państwie?

PS Wypowiedzi hodowców bydła mam dzięki uprzejmości Beaty Lubeckiej z Radia Zet. Betty – serdeczne dzięki :)


Tagi: sejm, dorn, hodowcy, bydło
 
Co zostanie z LiSa? 2007-07-16 15:53
 Oceń wpis
   

Samoobrona i LPR znowu usiłują straszyć "większego brata" z koalicji. Niczym nowym nie zaskakują. Na miejsce Bloku Ludowo Narodowego powołują nowotwór o nazwie LiS. A z koalicji Lepper i tak nie wyjdzie, bo zostaną tam na pewno partyjni koledzy. Posłowie Samoobrony mają długi wynoszące mniej więcej 11 mln. zł i zrobią wiele, aby ten Sejm jeszcze trwał!

A Lepper robi coraz większą konkurencję satyrykom. Nikt chyba nie wymyśliłby dowcipu: "Samoobrona zostaje w koalicji dla dobra Polski".

Narodził się LiS czy jak wolą złośliwi GiL (Giertych i Lepper). Ta ostatnia nazwa pasuje do tego ugrupowania chyba lepiej. Ale to kwestia gustu i poczucia humoru. Koalicja będzie trwała, bo posłowie Samoobrony nie mają ochoty rezygnować z poselskich pensji.

Czy lis jest jakimś nowym tworem? A skąd! Podczas poprzednich przesileń w koalicyjnych (kto policzy ile ich było od sławetnego podpisania umowy świetle reflektorów kamer TV Trwam) już podobne rzeczy były zapowiadane.

W styczniu tego roku dokładnie w tej samej sali co dziś z równym entuzjazmem liderzy nowopowstającego LiS zapowiadali utworzenie Bloku Ludowo Narodowego. Tak jak LiS tak też BLN miał być porozumienie obu partii dotyczącym wyborów. I co i nic? Któż poza kilkoma pasjonatami pamięta tamtą inicjatywę? Stawiam dolary przeciwko orzechom, że za chwilę wszyscy zapomną o LiS i zaczną żyć innymi sprawami. (Oby wreszcie ważniejszymi niż to co obecnie „elektryzuje" opinię publiczną.)

Czym LiS coś zmieni? Raczej nic. Po prostu to kolejna próba wywarcia presji przez przystawki na dużego koalicjanta. I raczej spali na panewce, bo Giertych i Lepper nigdy nie zrezygnują ze swoich ambicji. A tworzenie wspólnej partii wymagałoby ustalenia kto jest ważniejszy.

Nie zmieni się też nic w koalicji. Lepper odstawił show dla jednego z dziennikarzy. I pokazał mu spotkanie partyjne z wyreżyserowanym poparciem dla niego. Całe gremium opowiedziało się za wyjściem z koalicji, ale ostateczną decyzję pozostawiają Lepperowi. A ten doskonale wie, że musi zostać w koalicji. Inna decyzja będzie oznaczać, że zostanie bez posłów. Zsumowane długi jego kolegów z klubu parlamentarnego wynoszą przeszło 11 mln. zł.!!! (polecam tabelkę z zadłużeniem posłów Samoobrony) I dla pieniędzy zrobią oni wszystko, aby nie kończyć przed terminem kadencji Sejmu. Tłumaczenia Leppera, że zostaje w koalicji dla dobra kraju rozśmieszą nawet największego ponuraka.

Zastanawiam się co powie premier na dzisiejszą konferencje LiS. Panowie niczym w bęben tłukli w traktat reformujący UE. Tymczasem odnowiona umowa koalicyjna mówi: „umawiające się strony zobowiązują się, do prezentowania uzgodnionego stanowiska w zakresie polityki zagranicznej prowadzonej przez radę ministrów oraz do popierania działań prezydenta prezydenta. W szczególności w sprawie tarczy antyrakietowej oraz traktatu reformującego.

W sprawie ratyfikacji traktatu strony pozostawiają sobie prawo do reprezentowania własnego stanowiska" (cytuję dzięki uprzejmości Mikołaja Wójcika z Dziennika, który podyktował ten fragment przez telefon. Drobne odstępstwa od oryginału mogą wynikać z błędu na linii ;)

Być może Jarosław Kaczyński po prostu machnie ręką na głupoty wygadywane przez liderów GiLa pardon LiSa. A może CBA wkrótce kimś się zajmie, żeby przypomnieć o posłuszeństwie wobec silnego koalicjanta?
 
 Oceń wpis
   

Jarosław Kaczyński był bohaterem ostatniej zagadki. Żałuje, że nikt nie odgadł.

A tu wrzucam kilka fragmentów wywiadu przeprowadzonego z szefem PiS w przede dniu wyborów 2005 dla polskiej edycji BusinessWeeka (rozmawiali Piotr Aleksandrowicz oraz wyżej podpisany). Przy okazji rocznicy działania rządu te cytaty nabierają szczególnej wymowy:

Jednym ze sposobów rozdzielenia polityki i ekonomii jest prywatyzacja. Po objęciu władzy jako premier lub w zależność od sytuacji jako wicepremier zastanie pan taką sytuację: W KGHM państwo ma 44 proc. udziałów, firmą rządzą pracownicy oraz kadra inżynierska. I co pan zaproponuje żeby z taką firmą zrobić?

KGHM to pewien bardzo szczególny przypadek, który musi zostać poddany analizie. Trzeba się zastanowić co z punktu widzenia zarówno prawa gospodarczego jak i prawa karnego (jak przypuszczam i ono wejdzie tam w grę) - można w tej sprawie zrobić. Nie mamy zamiaru podtrzymywać tam dalej obecnego stanu.

Co do udziału skarbu państwa w KGHM to muszę zajrzeć do naszego dokumentu w którym proponujemy poziom udziału państwa w firmach ważnych z różnych powodów dla Polski.
(prosi współpracowników o podanie dokumentu)

Tego spisu nie można znaleźć na stronie internetowej PiS?

To jest nasz wewnętrzny dokument, ale nie widzę powodu żeby o nim nie mówić. Mamy kilka propozycji. Chcemy żeby państwo w stu procentach było właścicielem firm zajmujących się przesyłem energii. Z tym związana jest kwestia bezpieczeństwa kraju. W tej sprawie względy pozaekonomiczne są najważniejsze.

Jest kilka przedsiębiorstw w których państwo powinno zachować czynną kontrolę czyli mieć 50 proc. udziałów oraz grupa z bierną kontrolą czyli posiadać 25 proc. udziałów.

KGHM jest chyba w tej ostatniej grupie

W każdym razie KGHM jest właśnie takim przykładem układów, które powinny zostać rozbite.

Czy nowy rząd powinien przyśpieszyć prywatyzację?

My prywatyzację chcemy dokończyć. Trzeba sprzedać te drobne akcje.

Ale to wymaga naciśnięcia wojewodów.

Dzisiaj wojewoda jest reprezentantem miejscowych elit, a nie przedstawicielem rządu w terenie. My to zmienimy. Już teraz przygotowujemy korpus 32 wojewodów i wicewojewodów. Nasza propozycją jest to żeby władzę w województwie obejmowali ludzie spoza danego terenu. To spowoduj, że ci ludzie rzeczywiście będą przedstawicielami rządu a nie miejscowych elit.

W każdym razie tam gdzie jest możliwość prywatyzacji chcemy dokończyć. W prywatyzacji chcemy umocnić pozycje kapitału polskiego. Mimo, że obecne przepisy unijne utrudniają taki postępowanie to jednak nie uniemożliwiają tego.

Mówi pan o wspieraniu kapitału polskiego. A może pan powiedzieć jacy biznesmeni sympatyzują z Prawem i Sprawiedliwością?

Nie wiem, nie jestem w stanie odpowiedzieć na to pytanie.

(...)

Program PiS „Tanie państwo" zakłada 6 mld oszczędności na wydatkach administracyjnych. Jak sobie wyobrażacie oszczędności w administracji bez zmian strukturalnych np. likwidacji powiatów?

Tanie państwo to przede wszystkim oszczędności w aparacie państwowym.

Można oszczędzać mówiąc: od jutra zwalnia się 30 proc. urzędników, ale to nie zmiana strukturalna.

Mamy dziesiątki różnych inspekcji. Nastąpi ich konsolidacja. Tylko to da już dużą oszczędność. Po drugie mamy zamiar przeprowadzić podliczenie i standaryzację stanowisk w administracji publicznej. Po trzecie to konsolidacja i likwidacja funduszy oraz agencji. I ostatnia sprawa to kwestia „środka specjalnego". Część służy sprawnemu ściąganiu podatków. Jednak część idzie na inne cele, a to można zlikwidować.

Natomiast powiaty to sprawa bardzo trudna dla wszystkich partii. One naprawdę są zbyt drogie i przydałoby zlikwidować się ich część. Ale jak to zrobić gdy struktury wszystkich partii oparte są właśnie na powiatach? Ogromna większość ambicji lokalnych aktywistów partyjnych to zdobycie władzy w samorządach i powiatach. Zaoszczędzić można także na zamówieniach publicznych. Tu parę miliardów idzie albo w błoto albo „pod stół". Warszawa jest świetnym przykładem pokazującym ile można zaoszczędzić przywracając elementarny porządek.

(...)

Jaki PiS ma pomysł na finansowanie służby zdrowia?

Naszą koncepcję przedstawiamy od dawna. To pomysł powrotu do finansowania służby zdrowia z budżetu państwa. To najtańszy sposób. Poza tym w Polsce najbardziej pilnuje się pieniędzy wydawanych z budżetu państwa.

Do tego dochodzi koncepcja podstawowej sieci szpitali. ZOZy zostały już sprywatyzowane i tak to zostawimy. Szpitale, które będą poza ta główna siecią także zostaną sprywatyzowane.

Doświadczenia z kolejnymi zadłużeniami szpitali wskazuje na to że te placówki muszą być finansowanie z budżetu państwa.

--

PS aż się boję dalej przeszukiwać dysk twardy. Ciekawe co jeszcze zostawiłem w archiwum? ;)


 
Zagadka na weekend 2007-07-14 13:10
 Oceń wpis
   

W koalicja tradycyjnie kłębi się i kotłuje czyli norma. Dlatego na weekend proponuje rozrywkę umysłową. I wcale nie będzie to pytanie: wyjdą czy nie wyjdą? Idę o zakłada, że zostaną. A mała koalicja w postaci LiS jest po to, aby skuteczniej wywierać wpływ na dużą koalicję.

Pytanie co prawda związane z jest z obecną koalicją, ale zagadka brzmi: kto i kiedy to powiedział:

(małe wprowadzenie rozmowa w tym fragmencie dotyczyła systemów podatków, które mogą zostać wprowadzone w Polsce. Poprzednie pytanie dotyczyło podatku liniowego nasz bohater się wymiguje od odpowiedzi, więc dziennikarze dociskają) Ale Słowacja wprowadziła podatek liniowy i wydaje się, że ta koncepcja jest skuteczna.

„Nie chcę mówić o Słowacji bo nie znam tam dokładnie sytuacji. Wydaje mi się jednak, że jest to kraj lepiej rozwinięty niż Polska. Poza tym wciąż nie ma ostatecznej odpowiedzi jak im ten eksperyment wyszedł.
I proszę pamiętaj o jeszcze jednej rzeczy. Słowacy mają doświadczenie z populistami czyli rządem Vladimira Meciara już za sobą, a my, odpukać, wciąż mamy przed sobą Leppera i Giertycha.”

Zagadka wydaje się prosta, wiec tym razem o nagrodzie nie wspominam. Choć jeśli się okaże zbyt trudna za kilka godzin pomyśle czy nie rozdysponować na zachętę zapałek sejmowych, które mi pozostały ;)
Odpowiedzi proszę umieszczać w komentarzach :)

A w niedziele wczesnym wieczorem dorzucę jeszcze kilka ciekawych smaczków z tego wywiady sprzed lat.
 
Ale o co chodzi? 2007-07-10 19:30
 Oceń wpis
   

Andrzej Lepper pokazał, że można mu napluć w twarz, a on będzie dalej się uśmiechał i mówił, że jest super. Decyzja władz Samoobrony jest kuriozalna i niezrozumiała.

Jeszcze wczoraj wydawało się, że koalicja jest już przeszłością. Ba jeszcze nawet dziś rano zarówno Lepper jak i większość działaczy Samoobrony mówiło: wychodzimy. Po południu Samoobrona zmiękła.

Koło południa, według moich informacji, zaprosił do siebie Waldemara Pawlaka i ku swojemu rozczarowaniu usłyszał, ze PSL nie będzie chciało zastąpić Samoobrony w koalicji. A Kaczyński zaczął nerwowo szukać wyjścia awaryjnego. Czy było nim wystąpienie ministra sprawiedliwości? Prokurator generalny oświadczył wprost, że dowody na udział Andrzeja Leppera w aferze korupcyjneji są mocne.

A więc Samoobrona mimo że PiS raz za razem wymierza jej policzek zostaje w koalicji. I decyzja tak naprawdę podjął jednoosobowo Lepper.

Czy Wódz Samoobrony się czegoś tak przestraszył, że będzie tak tańczył jak mu teraz Jarosław Kaczyński zagra? Tylko czego boi się wódz? Czy CBA ma aż tak naprawdę mocne dowody, ze Lepper wprost z salonów może trafić niczym Pęczak do aresztu? Czy przestraszył się losu jaki za chwilę spotka jego druha Stanisława Łyżwińskiego? A może wiedział, ze musi zostać w koalicji bo odejdą od niego posłowie siedzący w Sejmie dla tych 10 tys. zł miesięcznie.

Pewne jest jedno: premier Kaczyński złamał Leppera. I zostaje już tylko jedno pytanie. Jak długo może trwać koalicja oparta na strachu. Pewne jest to, że do piątku Lepper nie zdoła się oczyścić. A zatem taki układ może być dłuższy. Może trwać pół roku, rok, a nawet do końca kadencji. A w tym czasie CBA może wziąć się za kolejne partie. Może tym razem na celowniku znajdzie sie największe ugrupowanie opozycyjne?

Kiedy SLD się rozpadało mniej lub bardziej było wiadomo o co chodzi. Przy tym co się dzieje z Samoobrona czeski film staje się przykładem jasnej i klarownej sytuacji.
Można sądzić, że mimo pogody za okne wakacje na pewnoe będą gorące!
 
Co zrobi PiS? 2007-07-09 16:35
 Oceń wpis
   

Przez rok bawiłem się w prowadzenie zajęć z PR Politycznego w jednej z wyższych szkół. PiS dostarczał mi niezłego materiału do kolejnych ćwiczeń. Studenci mieli za zadanie wymyślać jak rozładować kolejne sytuacje, które mogą zagrozić pozycji rządu lub koalicji.

Gdybym dziś miał zajęcia zadałbym jedno pytanie studentom.. Co zrobilibyście na miejscu premiera Jarosława Kaczyńskiego po ujawnieniu przez Wprost „Taśm Rydzyka”.

Bo PiS musi coś zrobić. Długo nie da się unikać dziennikarzy twierdząc, że nie ma się pewności , iż nagranie jest autentyczne.

Stałą taktyką PR-owców PiS jest wypuszczanie kolejnych przecieków i aferek, które mają odwrócić uwagę mediów goniących za nową sensacją od najważniejszego problemu.

Więc co teraz zrobić PiS? Nagle odnajdą się taśmy z pobytu ABW w domu Ś.P. Barbary Blidy? Prokuratura i sądy przyśpieszą prace nad sprawami dotyczącymi Samoobrony? Wpłynie wniosek o uchylenie immunitetu kolejnemu posłowi Platformy?

Ogłaszam zatem kolejny konkurs: czym PiS będzie próbowało zakryć Taśmy Rydzyka? Nagrody jeszcze nie mam. Może to jakiś gadżet? Widziałem fajną rzecz w sklepiku dla posłów, a mianowicie „zapałki Sejmowe”. Może ktoś będzie chciał pobawić się w Nerona?

 
1 | 2 |


Najnowsze komentarze
 
2013-10-20 22:39
rtvagd do wpisu:
Samobójstwo medialne PiS
podoba mi sie blog
 
2013-08-16 18:25
chwilowka do wpisu:
Pobili Rokitę - czyliw oparach absurdu
Tylko niektórzy dziennikarze, brukowi.
 
2012-12-06 13:15
prawnik_ do wpisu:
Porażająca niekompetencja ministra Ziobro
Teraz mamy ministra sprawiedliwości który nie jest prawnikiem.
 



 
Dziennikarz Newsweeka
 



Kategorie Bloga
 
Ogólne
 



Moje linki


Ulubione blogi