Sejm od kuchni
 Oceń wpis
   

Artur Górski stał się sławny na cały świat. Depeszę o jego oświadczeniu poselskim nadał właśnie Reuters. Poseł nie tylko skompromitował siebie, swoją partię, naród, ale dał też kolejny dowód „polskiego rasizmu"

O Arturze Górskim są już blogosferze setki kilobajtów informacji. Jako, że jestem sprawcą tego zamieszania dodam kilka przemyśleń od siebie. Wypowiedź Górskiego była żenująca. Jako, że padła z ust osoby raczej z marginesu sceny politycznej powinno się spuścić na nią zasłonę milczenia. Tyle, że te słowa padły z mównicy Sejmowej [dodajmy, że przy braku jakiejkolwiek reakcji prowadzącego wówczas obrady Jerzego Szmajdzińskiego!]. Nie wiem co PiS zrobi z Górskim. I nie wiem jak będziemy wszyscy się tłumaczyli z kolejnych zarzutów rasizmu. Zachodnie media będą miały powody, aby po raz kolejny pisać o polakach jako antysemitach i rasistach. Nasi politycy sami dają im amunicje.

Najsmutniejsze jest to, że choć wtopa była ewidentna partyjni koledzy starali się bronić Górskiego do końca. Marek Suski (który teraz na polecenie Joachima Brudzińskiego ma zająć się  teraz tą sprawą) oświadczył: - Artur Górski nie jest rasistą, on jest po prostu monarchistą.

Szefowa poselskiej komisji etyki Elżbieta Witek (Górski ma sporo szczęścia bo właśnie rotacyjne przewodnictwo objęła jego partyjna koleżanka) stwierdziła: - Nie myślę, ze to jest rasizm, to pogląd pana posła Górskiego na wybór tego kandydata. Tak to oceniam. Tylko jeden poseł PiS kiedy usłyszał ten cytat powiedział: - „żenada". [Nie wiem czy mogę ujawnić nazwisko Rozmówcy, bo była to prywatna rozmowa. Ale wiem, że ta osoba czyta S24 - szacunek Panie Pośle]

Natomiast żeby zrozumieć fenomen nowej mimowolnej gwiazdy medialnej, trzeba zrozumieć jego charakter. Koledzy z Polskiej Agencji Prasowej opowiadają taką anegdotkę: - Artur Górski to jedyny dziennikarz PAP, który próbował zacytować w depesze samego siebie.

A było to tak.: młody dziennikarz pewnego dnia pochwalił się, że idzie na spotkanie „klubu zachowawczo monarchistycznego". Szef stwierdził, że jak się już tam wybiera to może jakąś depeszkę z tego wrzucić do serwisu. I w depeszy znalazł się taki urywek „Jak powiedział PAP prezes klubu zachowawczo monarchistycznego Artur Górski..."

Potem poseł szukał szczęścia w Naszym Dzienniku. Gdy zaczął karierę polityczną, w Sejmie znalazł się dzięki sporemu szczęściu (miał niezłą lokomotywę listy) i poparciu 2850 wyborców. Z jego prac udało się zapamiętać tylko tyle, że złożył pomysł intronizacji Chrystusa Króla. Po tym tytanicznym wysiłku liczba jego wyborców skoczyła dramatycznie do 3070.

I nadszedł ten dzień. A właściwie noc. Poseł przy praktycznie pustej Sali zaczął mówić o prezydencie elekcie USA. Robi to w najgorszym stylu. Jego stwierdzenie że „Obama to nadchodząca katastrofa, to koniec cywilizacji białego człowieka" sprawiło, że usłyszała o nim całą Polska. Ba stał się postacią znaną na świecie. Jego złote myśli mogą stać się hitem w zachodnich mediach. W serwisie Reutersa znalazła się depesza poświęcona jego ostatniemu wystąpieniu na mównicy.

 
 


Najnowsze komentarze
 
2013-10-20 22:39
rtvagd do wpisu:
Samobójstwo medialne PiS
podoba mi sie blog
 
2013-08-16 18:25
chwilowka do wpisu:
Pobili Rokitę - czyliw oparach absurdu
Tylko niektórzy dziennikarze, brukowi.
 
2012-12-06 13:15
prawnik_ do wpisu:
Porażająca niekompetencja ministra Ziobro
Teraz mamy ministra sprawiedliwości który nie jest prawnikiem.
 



 
Dziennikarz Newsweeka
 



Kategorie Bloga
 
Ogólne
 



Moje linki


Ulubione blogi