Sejm od kuchni
 Oceń wpis
   
Zaczynam mieć poważne wątpliwości co do inteligencji prominentnych działaczy PiS. Pominę milczeniem bon moty złotoustego Tadeusza Cymańskiego, czy Jacka Kurskiego. Joachim Brudziński jednak walnął takiego samobója, że trudno przejść nad tym do porządku dziennego.

Sekretarz generalny PiSu Joachim Brudziński, zapewne w ramach 100 dni względnego spokoju dla rządu, oskarżył Donalda Tuska, że co tydzień lata rządowym samolotem do Gdańska i z powrotem do Warszawy. Z zaciętą miną przekonywał, że premier rządowym aeroplanem podróżował do domu aż 16 razy.

Jednak według danych z 36 Specjalnego Pułku Lotnictwa Transportowego od dnia wyborów (21 października 2007) specjalny samolot rządowy faktycznie 16 razy pokonał trasę Warszawa-Gdańsk Warszawa. Tyle tylko, że premier Tusk skorzystał z okazji tylko raz. W pozostałych 15-tu lotach głównym pasażerem był - prezydent Lech Kaczyński. (zaraz, zaraz, czy to nie ugrupowanie z którego wywodzi się prezydent obiecywało tanie państwo?)

Zastanawiam się ile jeszcze z wielu rewelacji, którymi częstują nas na niemal codziennych konferencjach i brifingach liderzy PiS są warte tyle samo co słowa Brudzińskiego o Tusku i jego rzekomych lotach rządowym samolotem. Jak mawiał nieodżałowany ks. prof Tischner są trzy rodzaje prawdy. Wynurzenia Brudzińskiego należy niewątpliwie zaliczyć do ostatniej z kategorii wymienianych przez Tischnera.

 
Potęga internetu 2007-12-22 13:30
 Oceń wpis
   

Jestem w szoku. Politycy wreszcie docenili internet. Wielkie ukłony dla Wojtka Nomejki, który dokonał przełomu w polskim Internecie. Udało się nakłonić czołowych polskich polityków, aby uczestniczyli w wizjonerskim projekcie.

Przyznam się szczerze. Nie wierzyłem w projekt polityczni.pl. Obserwowałem trochę z ironicznym uśmiechem jak Wojtek Nomejko biega dwojąc się i trojąc po Sejmie i nagrywa wszystkie konferencje. Kiedy zobaczyłem kamerę w jego ręku byłem już szczerze rozbawiony.

Ale widzę, że Wojtek dopiął swego. Stworzył przełomowy serwis dla zainteresowanych polityką. A politycy zrozumieli, że w sieci mogą trafić do wyborców. Koronnym dowodem jest ten wideoblog. Przy okazji wielki szacunek dla Jarosława Kaczyńskiego, który docenił to medium i zapowiedział stały udział w tym projekcie.

A na koniec mała anegdota. Jacek Kurski długo się wykręcał przed udziałem. Jeszcze kilka dni temu ironizował, że dla trzech tysięcy odwiedzających nie będzie tracił czasu. Dzisiaj ma już drugi filmik ;) Ot potęga sieci!

 
 Oceń wpis
   

Lider Samoobrony Janusz Maksymiuk stracił nazwisko. Wczoraj z prokuratury wyszedł już jako Janusz M. O gigantycznych sumach, które ten „polityk" jest winien kilku firmom słyszał już chyba każdy i to już dawno. Bardziej interesując jest to dlaczego były koalicjant rządu, który szczycił się mianem „prawych i sprawiedliwych" jest rozliczany dopiero dzisiaj?

Janusz M. według jednego z ostatnich oświadczeń majątkowych miał koło 5 milionów długów. To kwota jaką był winien hurtowniom i producentom nawozów azotowych. Nie będę wnikał czy wyłudził czy omsknęła mu się noga w interesach. Media sugerują to pierwsze, ale czy tak było orzeknie sąd. Wiadomo, że długi lidera Samoobrony rosną od dawna. Na jego poselskiej pensji od dawna siedział komornik. A sprawą powstania długu wymiar sprawiedliwości. Przez czas trwania kadencji śledczy nie byli jednak zbyt skorzy do działań. Wczoraj postawiono zarzuty. Czemu tak długo? Nie chce podejrzewać, że sprawa koalicji była ważniejsza niż powodzenie śledztwa.

Chwilę przed obcięciem końcówki nazwiska Janusza M. prokuratura wydała list gończy za innym posłem z byłej koalicji Piotrem Misztalem. Kto będzie następny? Pewnie jakieś inne znane nazwisko o którym od dawna mówiono, że ma sporo na sumieniu...

Niestety działania PR zdominowały działania poprzedniego rządu zwłaszcza w dziedzinie sprawiedliwości. A z resortu robiono w wielu wypadkach spółkę z bardzo ograniczoną odpowiedzialnością. (za niektóre wątki sprawy doktora G. zapłacimy wszyscy z własnej kieszeni, a właściwie z własnych podatków)

 
Praktycy do dzieła 2007-11-27 17:51
 Oceń wpis
   

Jeśli Jan Rostowski będzie troszczył się o finanse państwa tak jak o swój budżet domowy to wyprzedzimy nie tylko Irlandie, ale także państwa OPEC. Wreszcie skończyła się selekcja negatywna w doborze kadr.

Dotąd do Sejmu, rządu oraz spółek skarbu państwa szli głownie nieudacznicy, którym niczego nie udało się osiągnąć w życiu (np. „Staszek chciał się sprawdzić w biznesie") i chcieli się sprawdzić w szeroko pojętej polityce. Orłów zarówno intelektu jak i asów biznesu w ostatnich kadencjach było w Sejmie jak na lekarstwo. A jeśli nawet się trafiali to szybko rozumieli, że nikt ich nie posłucha bo najważniejsze są wytyczne partyjne, a nie dobro gospodarki.

Co do selekcji negatywnej to powiedzmy sobie szczerze: doktor Kaczyński niewiele osiągnął na jakiejkolwiek uczelni, a magister Tusk jako historyk w szkole. Choć ten ostatni nie tylko wydał niezły album o historii gdańska, ale całkiem sprawnie niewielki biznes prowadził i dorobił się kilku rzeczy.

Jednak jasnym punktem rządu jest dla mnie Jan (Vincent Andrew) Rostowski. Minister finansów może pochwalić się trzema domami (o powierzchni 200 m kw., 154 m.kw oraz 94 m.kw.) oraz pięcioma mieszkaniami. Ma tez oszczędności  w różnych walutach.

Na jego koncie znajduje się 90 tys. zł, prawie 7 i pół tysiąc a funtów brytyjskich 40 tys euro i pół miliona forintów węgierskich.

Zatem jeśli Jan Rostowski będzie troszczył się o skarb państwa tak jak o swój budżet domowy to wyprzedzimy nie tylko Irlandie, ale także państwa OPEC. Patrząc na majątek ministra wreszcie naszymi finansami zajął się ktoś kto ma nie tylko doświadczenie teoretyczne, ale także praktyczne.

Przeglądając oświadczenia majątkowe ministrów jestem jednak zdziwiony, że niektórzy nie korzystają z rad doradców finansowych. ostatnie tygodnie musiały być bardzo bolesne dla portfeli Grzegorza Schetyny i Mirosława Drzewieckiego. Obydwaj mają spore oszczędności w dolarach...
 
 Oceń wpis
   

W ramach spadku po tanim państwie Zbigniew Ziobro zostawił następcom rachunek na 180 tys. zł. Tyle kosztowała ekspertyza w sprawie Mirosława G. A ekspertyzę prominentny polityk PiS zlecił tylko po to żeby sprawę wyciszyć na czas kampanii i nie szkodzić swojej partii.

Wynik ekspertyzy nie jest porażający: doktor G. nikogo nie zabił. Ale takiego wyniku można było się spodziewać. To samo i za darmo już dawno orzekł Zbigniew Religia. Ale przecież Ziobro Relidze nie mógł uwierzyć, bo wtedy ta zła opozycja mogłaby przypominać w kampanii cytat, który Ziobre będzie drogo kosztował: „Już nikt nigdy przez tego pana życia pozbawiony nie będzie." (cytat, za wikipedia)

I to, że doktor G. ma jak w banku wygrany proces z Zbiorą o naruszenie dóbr osobistych osładza mi gorycz faktu, że za dowód w tej sprawie zapłacę z własnej kieszeni.

A jak podaje Onet.pl za ekspertyzę profesor Roland Hetzer zainkasował 4 tys. 213 euro. „Przetłumaczenie jego opinii oczyszczającej Mirosława G. z zarzutu zabójstwa to 1500 zł. Najwięcej poszło na przełożenie tomów akt, dokumentacji medycznej i zeznań świadków, które wysłano do Berlina - zapłacono za to ponad 164 tys. zł.”

 
 Oceń wpis
   

PiS jako pierwsze w najnowszej historii Sejmu przeprowadziło czystki w Biurze Prasowym. Platforma, niestety, poszła krok dalej…

Biuro Prasowej Kancelarii Sejmu – miejsce informacji dla wielu dziennikarzy. Głównie kolegów z mediów regionalnych. Codziennie dzwonią setki osób z pytaniami dotyczącymi tysięcy spraw.

Decyzją Marka Jurka zwolniono najpierw wieloletniego dyrektora biura, a potem osoby, które od zawsze pracowały z dziennikarzami i w małym palcu miały wiedzę o procesie legislacyjnym, czy sejmowych ciekawostkach.

Fachowców zastąpiono nowymi ludźmi. Fakt przez dwa lata nauczyli się naprawdę dużo, ale jeszcze sporo przed nimi.

Teraz Platforma wykorzystując wzorce wprowadzone przez PiS przystąpiła do obsadzania apolitycznego biura swoimi ludźmi. I szefem biura został Jarosław J. Szczepański – do niedawna doradca medialny Bronisława Komorowskiego.

Co do kwalifikacji Szczepańskiego nie ma co się przyczepić: wieloletni rzecznik TVP. Pracował z dziennikarzami Sejmie jako współpracownik Komorowskiego. Zna nas, my znamy go.

Ale czy dyrektor apolitycznego biura powinien pojawić się na Radzie Krajowej Platformy? Wiem, że każdy z nas ma swoje polityczne sympatie jesteśmy antypatie – jesteśmy ludźmi, a nie automatami bez uczuć i poglądów. Jednak pewnych rzeczy się nie powinno manifestować. Zwłaszcza pracując w miejscu, w którym reprezentuje się 460 posłów, a nie tylko grupę 209.

 
 Oceń wpis
   
Waldemar Pawlak pokieruje ministerstwem gospodarki. Resort skarbu przypadnie w takim razie albo „bezpartyjnemu fachowcowi" albo na pocieszenie Adamowi Szejnfeldowi, który miał zajmować się gospodarką. Szykuje się ciekawy rząd...

Pawlak miał od dawna ambicje związane z gospodarka. Przypomnę, że po tzw. „kryzysie tasmowym", kiedy PiS rozmawiał z ludowcami o koalicji. Pawlak zażądał właśnie ministerstwa gospodarki dla PSL i pełnej niezależności w kierowaniu resortem.

Już na wieczorze wyborczym mówiono, że Pawlak chce być wicepremierem i ministrem do spraw nowej gospodarki. Zatem można wnioskować, że będzie chciał także lansować swojego konika czyli e-gospodarkę. I zapewne ministerstwie lub w ogóle w rządzie znajdzie się także Łukasz Foltyn.

Być może w resorcie gospodarki znajdzie się też Adam Szejnfeld żeby patrzeć na ręce Pawlakowi ;)

Ministrem rolnictwa zapewne zostanie rolnik Marek Sawicki (pardon doktor Marek Sawicki). W tym resorcie zapewne znajdzie swoje miejsce prof. ekonomii rolnictwa Stanisława Okularczyk.

O swoje miejsce w rządzie zapewne powalczy także Aleksander Grad. I pewnie zostanie wiceministrem skarbu. Taka nagroda pocieszenia ;)

 
Jak kończy krwawy Ludek 2007-10-26 21:03
 Oceń wpis
   
Mężczyznę, jak mawiał klasyk, poznaje się po tym nie jak zaczyna, ale jak kończy. I Ludwik Dorn pokazał nam dziś jak kończy apologeta i jeden z głównych ideologów IV RP. A zrobił to bez klasy, bez jakiegokolwiek stylu. Odchodząc postanowił się zemścić na wykształciuchach.

W polityce najbardziej cenie umiejętność przegrywania. Premier w pierwszym zdaniu gratulujący Tuskowi, a drugim stawiający go w jednym rzędzie z mordercami ks. Popiełuski - jest najlepszym przykładem braku klasy. Wręcz podręcznikowym. Ale to nie problem tylko już prawie ex premiera. Chyba cała formacja, która miała stworzyć nową moralność, nowego ponoć lepszego Polaka na miarę IV RP, ma w genach zapisany brak klasy, finezji i smaku.

Ludwik Dorn na odchodnym postanowił zemścić się na dziennikarzach. Tych wstrętnych wykształciuchach, które wspólnie z „mordercami ks. Jerzego" sprawiły, że PiS przegrał. Na chwilę przed końcem swojego urzędowania jednym pociągnięciem pióra zamknął kuluary dla dziennikarzy.

W sumie był to strzał samobójczy, bo utrudnił mediom relacjonowanie działań opozycji. Ale Dorn postanowił walić na odlew w tych, których nie lubi. Bo zadawali zbyt dociekliwe pytania, mieli czelność myśleć samodzielnie. I nigdy nie wierzyli, że jest super, choć premier mówił, iż lepiej już być nie może.

Chwile przed podjęciem tej decyzji Marszałek zaprosił dziennikarzy Sejmowych na pożegnalne spotkanie. Zapowiedział małą niespodziankę. I kiedy dziennikarze się stawili (choć była długa dyskusja iść czy nie iść, bo tak aroganckiego, butnego Marszałka w Sejmie jeszcze nigdy nie było. W końcu uznaliśmy, że nieobecni nie mają racji i zdecydowaliśmy się iść żeby powiedzieć tylko: „Za SLD myśleliśmy, że gorzej być nie może, ale pan nam pokazał, że się myliliśmy" Tyle, że marszałek się nie pojawił. Grupka czekała kwadrans i rozeszliśmy się do domów.)

Po co Dorn podjął decyzję w sprawach, które już jego nie będą dotyczyły? Dobrym zwyczajem jest to, że odchodząc z ważnego stanowiska nie podejmuje się decyzji, które mogą poczekać. Kuluary mógł dziennikarzom zamknąć, gdyby chciał, nowy marszałek.

Dlaczego więc Dorn to zrobił? Bo chciał odegrać się na dziennikarzach? Bo liczył, że dzięki temu fotoreporterzy nie zrobią fajnych zdjęć nowemu marszałkowi? Nie wiem, nie umiem wyjaśnić co mogło kierować Dornem. Tylko jeden pomysł przychodzi mi do głowy: chciał się zemścić. I zrobił to w stylu obrażonego dziecka, któremu ktoś zabrał zabawki. Pamiętam Dorna z czasów opozycji. Zapraszał dziennikarzy do swojego gabinetu. Zabawiał rozmową. Sypał anegdotkami. A jak doszedł do władzy...

„Ludwik nieco zDorniał" - to jeden z częściej powtarzanych w Sejmie dowcipów. Dziś już nawet nie chce mi się śmiać.
 
Jak hartuje sie koalicja 2007-10-24 09:53
 Oceń wpis
   

Już lada chwila zaczną się oficjalne rozmowy koalicyjne PO - PSL. Choć jak wieść gminna niesie, panowie rozmawiali na ten temat na długo przed wyborami. Według plotek z kuluarów Platforma nie jest zachwycona bo chłopy dostać gospodarkę. I żądają nie tylko schedy po Woźniaku, ale także po Jasińskim. Dlatego ponoć jednocześnie toczą się rozmowy z demokratami.prl, którzy weszli do Sejmu z list LiD.

Koalicja znowu rodzi się w bólach. Pewnie mniejszych niż dwa lata temu. Ale Tusk nie ma łatwej sytuacji. Według nieoficjalnych informacji chłopi stawiają coraz większe żądania. Pawlakowi nie ma co się dziwić. Boi się o przyszłość partii. Za cztery lata do Sejmu mogą wejść już tylko dwie lub trzy partie i chce jakość zabezpieczyć swoje ugrupowanie. Pokazać, że to dzięki niemu dobrze się dzieje w gospodarce.

A Tusk chyba nie ma ochoty na takie eksperymenty. Ponoc SA już prowadzone rozmowy w sprawie transferu kilku demokratów z LiDu.

Czeka nas niezły serial koalicyjny. Pewnie trochę nieoczekiwanych zwrotów akcji będzie.

Tagi: koalicja, po, tusk, LiD, PSL, pawlak
 
 Oceń wpis
   

IV RP ma niewątpliwie dwie zasługi: zlikwidowała LPR oraz Samoobronę, a także zmobilizowała Polaków do chodzenia na wybory. I za to powinniśmy być wdzięczni Kaczyńskiemu. Na resztę dokonań IV RP miłosiernie spuśćmy zasłonę milczenia…
Choć PiS w pewnym sensie też wygrał. Ale o tym na końcu tekstu.

Dlaczego wygrała Platforma? Najlepsze wytłumaczenie usłyszałem pod drzwiami zwycięskiego sztabu. Jeśli ma się do wyboru: złodzieja, który wali cię łomem prosto w twarz, albo kogoś pokroju dżentelmena jakim był Arsene Lupin. To wiadomo, że wybierzesz tego drugiego. Paralela ciekawa, ale coś w niej jest ;)

Przecież Platforma i PiS to w sumie bardzo podobna masa spoconych facetów w marynarkach uganiających się za władzą. Tylko, że lepiej wyglądają sympatyczni mężczyźni w dobrze skrojonych garniturach od ludzi o zaciętych twarzach i łupieżem na ramionach tanich marynarek.

PiS przegrał na własne życzenie. Mając takie wyniki w gospodarce (co było zasługa przede wszystkim SLD [obniżka CIT], reform Balcerowicza oraz wejścia do Unii Europejskiej) można było rządzić co najmniej dwie kadencje. Z tego drugą samodzielnie. Problemem był charakter premiera. Ten człowiek (skądinąd niezły strateg) ma to do siebie, że bardzo szybko niszczy to co buduje. Najlepiej dowodzi tego historia PC.

Choć trzeba przyznać, że od 1989 roku żadna partia, która byłą przy władzy nie utrzymała swojego poparcia. Choć stało się to kosztem przystawek. PIS przejęła elektorat populistów. To też świadczy o kondycji i kierunku tej partii.

IV PR umarła w niesławie. Słynne działania CBA (wobec lekarzy [panie ministrze Ziobro gdzie jest opinia Niemieckiego eksperta dot. Doktora G.?], polityków, innych – zniechęciło nawet zwolenników walki z korupcją. Nawet średnio wyedukowani widzieli, ze minister spraw zagranicznych kompromituje ten kraj. Natomiast minister transportu (przy całej mojej sympatii dla Jurka Polaczka) nie ma koncepcji na budowę dróg. I tak można byłoby jeszcze długo wyliczać. Powiedzmy sobie szczerze: dwa lata temu PiS nie był przygotowany do przejęcia władzy.

Co nas czeka? Koalicja PO-PSL. Może być ciekawie, bo w samorządach idzie im nieźle. Ponoć jest już dogadane, że Waldemar Pawlak będzie wicepremierem do spraw nowej e-gospodarki. Chodzą słuchy, że ministerstwo skarbu zostanie połączone z resortem gospodarki. A w ministerstwie rolnictwa zasiądą: Kalinowski i prof. Stanisława Okularczyk (jeden z lepszych transferów z PiS)

Zapewne rząd będzie także ciche poparcie LiD dla tego rządu. W zamian za komisję do spraw śmierci Barbary Blidy lewica pomoże koalicji odrzucać prezydenckie weto.

Zobaczyć miny usłużnych prokuratorów pakujących się po ogłoszeniu wyników wyborów bezcenne. Spakuje się sporo osób w różnych instytucjach. Choć Jarosław Kaczyński w pewnym sensie jest zwycięzcą. Udało mu się zmienić dużą część elit. Platforma tak łatwo nie odzyska TVP, Polskiego radia, oraz wielu instytucji. Bez większości niezbędnej do odrzucania prezydenckiego weta nie uda się to. A do zmiany władz części instytucji potrzebne będą nowe ustawy. SLD będzie pomagało, ale pewnie nie zawsze.

A propos mediów. Zastanawiam się co zrobi Dziennik. Gazeta jest wyraźnie kojarzona z PISem. Nagła wolta odbierze jej tylko wiarygodność i spowoduje dalszy spadek czytelników (a już po mieście krążą plotki, że wydawca z powodu niezadowalających wyników myśli o zamknięciu tytułu). Pozostanie w opozycji wobec nowego rządu może być korzystne. Po chwilowym spadku czytelnictwa. Sprzedaż powinna wzrosnąć, bo brakuje tytułu krytycznego do nowej władzy.

Wybory spowodowane przez IV RP przyniosły jeszcze jedną zmianę. Z polityką pożegnał się Aleksander Kwaśniewski. Ten najmłodszy polityczny emeryt dał dość ważny sygnał naszym politykom. W Sejmie i na scenie politycznej czas na zmianę warty. Odpocząć już powinni ludzie z pokolenia Kwaśniewskiego Kwaśniewskiego starsi. Czas na młodych. Tyle, że ich jeszcze w tym Sejmie będzie niestety niewielu.

PS: We wpisie, który zapoczątkował ten blog opisałem, że mogą być przyśpieszone wybory na przełomie września i października. Owym ekspertem, z którym przegrałem zakład (wino już czeka do odbioru) jest zapewne znany tu wszystkim znany zarówno w Polsce jak i Francji ekspert od PR i marketingu politycznego Eryk Mistewicz.

 
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 |


Najnowsze komentarze
 
2013-10-20 22:39
rtvagd do wpisu:
Samobójstwo medialne PiS
podoba mi sie blog
 
2013-08-16 18:25
chwilowka do wpisu:
Pobili Rokitę - czyliw oparach absurdu
Tylko niektórzy dziennikarze, brukowi.
 
2012-12-06 13:15
prawnik_ do wpisu:
Porażająca niekompetencja ministra Ziobro
Teraz mamy ministra sprawiedliwości który nie jest prawnikiem.
 



 
Dziennikarz Newsweeka
 



Kategorie Bloga
 
Ogólne
 



Moje linki


Ulubione blogi