Sejm od kuchni
Kiedy reporter płacze… 2010-04-13 15:40
 Oceń wpis
   

Zawsze miałem nas dziennikarzy za twardzieli z emocjami na wodzy, nerwami jak postronki. Może nawet trochę za cyników. Dziś galerię prasową wypełniał szloch. Płakali mężczyźni. Płakały panie.

 
Tak przeraźliwej ciszy w Sejmie nigdy nie było. Gwarny i radosny zazwyczaj „okrągły stolik” praktycznie milczał. Cisza. Co jakiś czas ktoś padał w ramiona drugiej osoby.
 
„To nie możliwe.” „Wciąż nie wierzę” „Przecież jeszcze kilka dni temu tu rozmawialiśmy z Nimi” – krótkie zdanie wspomnień wypowiadane przyciszonym głosem - przerwały na chwilę bozmawialiśmy. Ktoś czasem wyciagnął chusteczkę...
 
Kiedy nieśliśmy nasz wieniec od dziennikarzy operatorów, dziękowców - pracujących w Sejmie pod zdjęcia upamiętniające nieżyjących posłów szliśmy ramie w ramie - osoby na co dzień konkurujące o newsa. Szliśmy w ciszy, a nasze dusze wyły. Wyrwano nam kawałki nas samych. Przecież Ich widywaliśmy częściej niż naszych przyjaciół czy nawet rodziny. Nie zawsze się zgadzaliśmy w sprawach politycznych, ale lubiliśmy się tak zwyczajnie po ludzku. Tak, istniały między nami przyjaźnie.
Kiedy na sali plenarnej trwały uroczystości jedynym dźwiękiem przerywającym tę okrutna cisze był płacz. Płakaliśmy my ludzie na co dzień twardzi. Ludzie, którzy niejedno wiedzieli.
A później kondolencje składane posłom na schodach, kiedy uroczystość się skończyła.
Tak jesteśmy jedną wielką polityczną „rodziną” - nie tylko dziś, ale też na co dzień.
 
A za oknem lunął deszcz...
 
 Oceń wpis
   

Jeśli ktoś jeszcze nie czytał wywiadu z Krzysiem Leskim to serdecznie polecam. Po przeczytaniu mam tylko jedną refleksję: los jest cholernie niesprawiedliwy.

Przyznam się szczerze bardzo Krzyśkowi zazdroszczę: wiedzy i umiejętności kojarzenia faktów i doświadczenia. Za jedną trzecią tego co ma w swojej głowie o sejmie, polityce, historii i procedurach legislacyjnych dałbym się pokroić w paseczki a nawet w kostkę ;)
I przyznam się szczerze nie rozumiem jak to jest, że Dziennikarz (tak z wielkiej litery) który relacjonował wydarzenia Sierpnia 80 w Gdańsku i obrady Okrągłego Stołu robi tylko program w Polskim Radiu? Ludzie to jest przecież jeden z najbardziej doświadczonych reporterów w Polsce! A taki Tomasz Lis negocjuje warty kilkanaście tysięcy zł (za odcinek) program w TVP.
Sorry Krzysiu, ale to Ty powinieneś prowadzić polityczne show w TV. Jak przez mgłę pamiętam pierwsze wydania Wiadomości. Ale Ciebie wyluzowanego i czytającego informacje nigdy nie zapomnę. Do dziś nie rozumiem dlaczego Wojciech Reszczyński jest kojarzony z początkiem tego programu. Był drętwy jak bela drewna. Twoje wywiady w TVP3 (to się chyba wtedy WOT nazywało były ciekawsze niż te prowadzone przez zmienniczkę)
A tak na marginesie mi Krzyś jednak bardziej kojarzy się z dziennikarstwem politycznym. Od „małego Atari” mistrzem był „Stary Zientara” ;)
 

 
 
 Oceń wpis
   

Życie reportera jest ciężkie. Trzeba zdobyć newsa, unikać zgniecenia przez BOR. I czasem należy zdać politykowi pytanie. Jakiekolwiek. To ostatnie zadanie przerosło pewną dziennikarkę Super Stacji

 Dzisiaj w Sejmie na jednego polityka przypada mniej więcej około 10 może nawet 15 dziennikarzy. W związku z tym, każda osoba która może cokolwiek powiedzieć do licznych sitek jest na wagę złota. W związku z tym postanowiliśmy zatrzymać wchodzącego do Sejmu wicemarszałka Bronisława Komorowskiego.

Nic to, że polityk PO właśnie wrócił z urlopu i niewiele wie. Nie ważne było nawet to, że „setka" opozycji w kwestii rozwodu koalicji jest w sumie średnio niezbędna do pracy. Dziś liczy się każda nagrana sztuka.

Marszałek najwyraźniej stęsknił się za dziennikarzami w czasie kanikuły i bez wahania zgodził się na nagranie. Poprosił tylko, aby chwilę poczekać, bo chce przywitać się z pracownikami sekretariatu i ustalić sprawy na dziś. I na moment zniknął.

W tym czasie koło stolika zaczął się lansować Ryszard Czarnecki. (były działacz Samoobrony od pewnego czasu pojawia się w Sejmie. Powoli wchodzi po schodach i rozmawiając przez telefon niby przypadkiem drepcze wokół naszego stolika. Ewidentnie widać, że chce być nagrany) Koleżeństwo rzuciło się nagrywać złotoustego Ryszarda i o wicemarszałku zapomniało. W tym czasie Komorowski pojawił się w umówionym miejscu i stanął przed trzema kamerami. Naprzeciwko niego stali trzej operatorzy i młoda reportereczka Super Stacji o wielkiej ambicji i o bardzo wysokim tonie głosu (jestem ciekaw jak to brzmi w TV bo w realu trudno to wytrzymać). Komorowski stoi i czeka. W końcu trochę zniecierpliwiony mówi: - To proszę o pytania.

Reporterce szczęka opada. - To może poczekamy na innych? - zaproponowała nieśmiało. I pobiegła po dziennikarską brać. Po chwili przyszły trzy osoby i zadały  sensowne pytania pytania. Reportereczka dzielnie trzymając mikrofon wszystko zarejestrowała.

W Sejmie niestety pojawia się coraz więcej osób, które umieją tylko odczytać politykowi pytania, które na kartce da im ktoś inteligentniejszy. Powoli z branży odchodzą ostatni dziennikarze, ich miejsce zajmują „mediaworkerzy". Młode osoby które nic nie wiedzą i nic nie umieją, ale są tanie. Super Stacja jest najlepszym tego przykładem.

Mam kolejny racjonalizatorski może po prostu kupić statywy estradowe. Operatorzy rozstawią je przed politykami, a „setki" zmontuje ktoś w studiu. Wyjdzie jeszcze taniej ;)

 


Najnowsze komentarze
 
2013-10-20 22:39
rtvagd do wpisu:
Samobójstwo medialne PiS
podoba mi sie blog
 
2013-08-16 18:25
chwilowka do wpisu:
Pobili Rokitę - czyliw oparach absurdu
Tylko niektórzy dziennikarze, brukowi.
 
2012-12-06 13:15
prawnik_ do wpisu:
Porażająca niekompetencja ministra Ziobro
Teraz mamy ministra sprawiedliwości który nie jest prawnikiem.
 



 
Dziennikarz Newsweeka
 



Kategorie Bloga
 
Ogólne
 



Moje linki


Ulubione blogi